Uwaga zakupoholiczki!

W życiu codziennym do sprawnego funkcjonowania potrzebne nam jest wiele rzeczy. Niemal codziennie musimy coś kupić. Zaczynając od podstawowych rzeczy takich jak jedzenie czy też środki higieniczne, kończąc na wyposażeniu domu, ubraniach. Jest to normalne zachowanie każdego człowieka. Ale czy u wszystkich? Jak skomentować sytuacje, w której podczas wybierania nowej pary butów czujemy,  jak po naszych placach przechodzi  dreszczyk emocji, gdy odczuwamy przyjemne podniecenie z faktu posiadania nowej rzeczy, nie koniecznie potrzebnej nam do życia i funkcjonowania w życiu codziennym. Prawda jest taka, że każdemu kto pracuje należy się coś od życia, trochę rozrywki czy chociażby nowy ciuch , jak to jest w przypadku kobiet. Należy jednak pamiętać, że istnieje cienka granica między zwykłą przyjemnością z zakupu nowej rzeczy a zakupoholizmem, który uważany jest za chorobę.

Ponury dzień, jeszcze gorszy nastrój, mąż nudzi lub chłopak umiejętnie podnosi ciśnienie do poziomu krytycznego, a na dodatek z pracy wychodzisz sfrustrowana głupotą ludzi . Jak w takiej sytuacji poprawić sobie humor. Niektórzy po powrocie do domu nalewają sobie lampkę wina, albo dwie, ewentualnie umawiają się ze znajomymi na mieście przy zimnym chmielowym trunku, aby odreagować wydarzenia minionego dnia. Powtarzając ten rytuał codziennie bardzo szybko okazuje się, że nasz problem się nie rozwiązał, a na dodatek pojawił się nowy ?uzależnienie.  Inni schronienia przed problemami szukają w centrach handlowych, wydając setki złotych na zakup rzeczy, których najczęściej nie potrzebują. Po pewnym czasie takie zachowanie również staje się uzależnieniem, obsesją kupowania, która kieruje naszym życiem.

Pozornie zakupoholizmem nikomu nie szkodzimy. Nie krzywdzimy, nie sprawiamy ludziom bólu, tak jak to jest w przypadku alkoholizmu, gdzie swoim zachowaniem, nieobliczalnością, nadpobudliwością, agresją sprawiamy, że nasi bliscy cierpią. W rzeczywistości jednak okazuje się, że osobą najbardziej skrzywdzoną jesteśmy my sami. Naukowcy przeprowadzili badania na grupce pacjentek, u których zauważono zatarcie się granic między zwykłymi zakupami a chorym umiłowaniem do zakupów . Nie są oni do końca pewni czy zakupoholizm jest biologiczna chorobą mózgu i uzależnieniem takim jak narkomania czy wyżej wspominany alkoholizm, czy bardziej jest objawem głębokiej depresji. Pewni są natomiast tego, że u połowy pacjentek zdiagnozowano zaburzenia psychiczne połączone z niekontrolowaną chęcią kupienia sobie jakiegoś nowego gadżetu. Niepokojące jest jeszcze bardziej, że osoby te mają zaburzenia nastroju, lęki, nadużywają substancji psychoaktywnych, a na domiar złego niektórzy z nich stają się kleptomanami i piromanami. Wszystko to po to aby poczuć podobny dreszczyk emocji i poziom podniecenia jak podczas robienia zakupów

Nieumiejętność zapanowania nad wydawaniem pieniędzy powoduje, że zatracamy granice między przyjemnością a nałogiem. Sprowadzanie zakupów do bycia uniwersalnym rozwiązaniem problemów i rozładowania frustracji  jest błędem. Nie pomaga uporać się z zaistniała sytuacją, ale jeszcze bardziej ją komplikuje. Zakupowe wycieczki  nie sprawią, że życie nabierze barwo, ale spowoduje, że do obecnych problemów dokładamy sobie jeszcze  debet na koncie i zadłużenie, spowodowane niekontrolowanymi wydatkami. Pamiętajmy zakupoholizm to choroba, którą można i należy leczyć.


Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *